Telewizja pokazała
Cezary Kaźmierczak 02.01.2016

Nie ma żadnego sposobu, żeby media były “publiczne”. Jedyne rozsądne wyjście to sprzedanie radia i telewizji w prywatne ręce. Obojętnie czy będą nazywały się “publiczne”, “narodowe”, czy “międzygalaktyczne” – zawsze będą pod kontrolą aktualnego rządu, a prezesa telewizji będzie wyznaczał szef partii rządzącej. Tak jest w Rzeczpospolitej od 26 lat i tak będzie przez kolejne 26 lat, jeśli nie dojdzie do sprzedaży. A nie dojdzie, bo za dużo ludzi ma w tym personalny interes – duży lub mały, typu praca dla wnuczka. Z własnego doświadczenia widzę, że przy dużej produkcji w Polsacie czy TVN pracuje 20 osób, a w TVP – 100.

Medialny huk z powodu tego, co robi obecnie PiS w mediach mnie śmieszy. Ja rozumiem oczywiście Petru, który ciuła sobie procenciki poparcia, udając oburzenie, a gdyby zdobył władzę, to zrobiłby dokładnie to samo, co teraz robi Kaczyński – mianowałby swojego prezesa telewizji, żeby sączył Polakom do domów jego propagandę.

Właściwie to co robi PiS jest w zasadzie znacznie uczciwsze od tego co było wcześniej. W obrażające inteligencję szopki z “Krajową Radą” czy “Radami Nadzorczymi”, które rzekomo kogololwiek wybierały, wierzyli już tylko osobnicy z jakimś klinicznym odrealnieniem. Teraz jest prosto i jasno – szefa telewizji mianuje Rząd. Bez tego całego teatru “rad nadorczych”.

Skądinąd oni muszą mieć ludzi za kompletnych idiotów jeśli “Rada Nadzorcza” organizuje “konkurs” na stanowisko Prezesa państwowego banku, a “kandydaci’ mają po 15 minut na przedstawienie tejże Radzie swojej “wizji”. Kandydat, który stara się o stanowisko młodszego asystenta, starszego asystenta ma w tymże banku na przedstwaienie swojej “wizji” 60 minut!

No ale taki kit nam od 26 lat wciskają. I chyba nawet trochę skutecznie, widząc silne wzmożenie części ludzi. Ja oczywiście rozumiem, że każdy leming z Wilanowa czuje przyjemne łaskotanie na jajach, jak słyszy, że “Kaczyński likwiduje wolne media” i będzie “fashyzm”. Tyle, że ma to niewiele wspólnego z rzeczywistością – wszystkie poprzenie ekipy robiły DOKŁADNIE to samo w sensie finanych skutków – czyli przejęcia wladzy politycznej i zarządczej nad mediami. Robiły jednak przy tym ten teatr z “wyborem” przez “krajową radę” i “rady nadzorcze”, w co chyba część ludzi wierzyła, choć mi się w to, że wierzyli, wierzyć nie chce.

PiS jest bardziej prostolinijny. Ja – jako przeciwnik – rządowych mediów, ktorych naprawić się nie da – tak wolę. Uczciwiej jest.