<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" >

<channel>
	<title>Mariusz Pawlak | WEI</title>
	<atom:link href="https://wei.wpcrafting.com/blog-author/mariusz-pawlak/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wei.wpcrafting.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 26 May 2018 16:36:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.7.17</generator>
	<item>
		<title>Biznes na polisolokatach robiony będzie!</title>
		<link>https://wei.wpcrafting.com/article/biznes-na-polisolokatach-robiony-bedzie-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Mar 2015 21:25:23 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">http://wei.dev/?article=biznes-na-polisolokatach-robiony-bedzie-2</guid>

					<description><![CDATA[Sprawa frankowa zwr&#243;ciła uwagę opinii publicznej na wątpliwie etyczną działalność bank&#243;w wobec swoich Klient&#243;w. Jednak sprawa frank&#243;w wydaje się zwykłą kradzieżą kieszonkową - polisolokaty, o kt&#243;rych znacznie ciszej, to już po prostu napad rabunkowy. Bezczelność i brak jakiejkolwiek etyki i zachamowań wśr&#243;d bankier&#243;w, kt&#243;rzy z zimną krwią wciskali swoim klientom toksyczne produkty. Więcej - banki podtykały Klientom do podpisu umowy z pełną premedytacją w celu pozbawienia ich znacznej części oszczędności. Znana jest potęzna ilość przypadk&#243;w, że odwodzono Klienta od wkładu własnego w zakup mieszkania oferując kredyt w 100%, a wkład własny Klienta przekierowywano na "polisolokatę", żeby go po prostu okraść.Tak jak w przypadku frank&#243;w, tak w przypadku "polisolokat" dumnie i wyniośle milczała Komisja Nadzoru Finansowego, zezwalając tym samym na grabież. Stawia to pod znakiem zapytania zar&#243;wno ramy prawne w oparciu o kt&#243;re (nie) działa KNF, jak i moralne kompetencje jego kierownictwa, do dalszego sprawowania swoich funkcji.Skalę przekrętu przedstawimy w najbliższym czasie. Dzisiaj garść informacji o tym "produkcie finansowym"Polisolokata, czyli produkt idealny?Polisolokata to produkt finansowy niemal doskonały. Praktycznie odpowiada na wszystkie problemy sektora finansowego jakim jest klient, czyli osobnik niestały, niezadowolony z ujemnych wynik&#243;w, nie chcący płacić prowizji oraz podatk&#243;w. Ot&#243;ż polisolokata jest lekiem na wszystkie te bolączki.&#160;Jak wiemy na instrumentach finansowych takich jak akcje z reguły zarabia się jedynie w długim terminie pod warunkiem, że zwracamy uwagę na koszty inwestycji oraz nie inwestujemy wbrew trendom. To oznacza, że na przykład nie kupujemy akcji kiedy trwa piąty rok hossy i nie trzymamy ich w czasie bessy.Wierność. Klient nabywa produkt na lata, długie lata. Czyli wystarczy, że raz w chwili słabości nabędzie taki produkt i potem bez względu co się będzie działo na rynkach finansowych musi go mieć. Gdyby chciał się wycofać musiałby zapłacić kary i to nie bagatelne. Wysokość potencjalnej kary śmiało na kolejne lata skutecznie wybije mu z głowy choćby myśl o wycofaniu się. Nawet jeśli rynki akcji pogrążą się w długoletniej bessie, a jemu nie będzie starczało na jedzenie. Kary sięgają wartości rocznych a nawet kilkuletnich wpłat. Czyli gdyby delikwent na przykład po 6 miesiącach chciał się wycofać to wpłacają przez ten czas po 300 zł miesięcznie uzbierałby 1,800 zł, a będzie musiał zapłacić karę w wysokości np. 5,400 zł, czyli 1.5 rocznej składki. Taki argument wystarcza by stał się wiernym posiadaczem polisolokaty przez kolejne lata.Systematyczność. Jak wiemy jednym z element&#243;w oszczędzania jest systematyczność i tak jest komunikowana zaleta polisolokaty, gdzie klient wpłaca regularnie co miesiąc małe kwoty. Nic bardziej mylnego, taka strategia gromadzenia kapitału ma także pułapki. Dużo łatwiej przekonać do podpisania umowy, kiedy zaczyna się od wpłaty małych kwot, dopiero p&#243;źniej okazuje się że ma to trwać przez wiele kolejnych lat, gdyż system kar przywiązuje do inwestycji do nawet 10 lat. Trzeba płacić, czy inwestycja jest udana czy nie. Ponadto jest systematyczny dopływ środk&#243;w do funduszy, a więc i źr&#243;dło do pobierania kolejnych prowizji. A także, jeżeli wcześniej wpłacony kapitał stopniał w wyniku strat, a więc zmniejszyła się podstawa do naliczania prowizji, to nie stanowi to problemu bo kolejne świeże wpłaty szybko uzupełnią ten ubytek.Bezpieczeństwo. Czyli o co chodzi z tą polisą? Rzeczywiście jest tu także polisa na życie, gdzie w razie śmierci jest wypłacana określona kwota. Czyli jest korzyść? Nic bardziej mylnego, uposażony dostanie większą z dw&#243;ch kwot, czyli albo kwotę r&#243;wną dokonanym wpłatom, albo wartość zgromadzonych środk&#243;w. Czyli dostanie swoje pieniądze ! A co jeżeli jednak będzie strata? I tym razem rynki finansowe są sprytniejsze. Jednym ze składnik&#243;w opłat jest opłata za ryzyko, czyli normalna składka ubezpieczeniowa, kt&#243;rą płaci właściciel polisolokaty!Dywersyfikacja. W ramach polisolokaty posiadacz może nabywać wprost nieograniczone rodzaje i ilości funduszy inwestujących w obligacje międzynarodowe, nieruchomości, akcje subsaharyjskie, surowce albo wielkie innowacje. Taki inwestor staje się prawdziwym wilkiem z wall street. A po co? A żeby ten nasz wilk był obdzierany ze sk&#243;ry do końca. Każdy zakup funduszu to dodatkowa prowizja, każdy nowy fundusz to kolejna roczna opłata za zarządzanie itd. Tak pod pozorem wielkiego inwestora budującego jak z klock&#243;w super strategie inwestycyjne, mamy klienta co sam nakręca sprzedaż funduszy.Podatki. To jest rzeczywiście korzyść, że uposażony nie zapłaci podatku od zysku. Ale czy będzie to 19%? Z pewnością nie. Gdyż należy tu uwzględnić dodatkowe poniesione koszty, jak opłata za zakup polisolokaty, opłata za administrowanie polisą, składki ubezpieczeniowe i to wszystko w okresie nawet 10 lat!Eldorado. No właśnie, a co z powyższego ma sektor finansowy? Wszystko ! Najpierw klient płaci za zakup tego produktu nawet do 5% wartości składki. Potem płaci co p&#243;ł roku opłatę za administrowanie polisolokatą, bez względu czy zarabia, czy nie i wynosi ona w skali roku od 2.5% do nawet 4.0% od wartości zgromadzonych środk&#243;w. Dodatkowo płaci składkę ubezpieczeniową, czyli opłatę za ryzyko to kolejne ok 0.5% w zależności od jego wieku. Te opłaty można jeszcze wyczytać w warunkach, regulaminach czy umowach. Ale są jeszcze kolejne, kt&#243;rych nie widać, aby mieć o nich świadomość wymagana jest odpowiednia wiedza i wysiłek dotarcia do nich. A więc każdy fundusz, kt&#243;ry jest w naszej polisie pobiera stałe roczne opłaty za zarządzanie od 1.5% do 5.0%. Każde dokupienie funduszu, czy jego sprzedaż to kolejna opłata manipulacyjne nawet 4%. Czym częściej zmieniamy fundusze tym więcej płacimy. Do tego kwota zgromadzona na polisie rośnie wraz z wpłatami i tak samo rosną kolejne kwoty prowizji. Można powiedzieć perpetuum mobile inżynierii finansowej. A gdyby klient się rozmyślił to płaci kary, kt&#243;re spokojnie zrekompensują utracone przyszłe prowizje dla sprzedawc&#243;w polisolokat.Polisolokata, to ani polisa ani lokata, ale maszynka do generowania prowizji dla sektora finansowego bez względu na koniunkturę na rynkach kapitałowych, czyli następujących po sobie cyklicznie bessy i hossy. Po prostu największa sprzedaż polislokat jest kiedy rynki finansowe rosną, a raz złapany klient w pułapkę musi płacić także podczas bessy.Mariusz Pawlak]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Sprawa frankowa zwróciła uwagę opinii publicznej na wątpliwie etyczną działalność banków wobec swoich Klientów. Jednak sprawa franków wydaje się zwykłą kradzieżą kieszonkową &#8211; polisolokaty, o których znacznie ciszej, to już po prostu napad rabunkowy. Bezczelność i brak jakiejkolwiek etyki i zachamowań wśród bankierów, którzy z zimną krwią wciskali swoim klientom toksyczne produkty. Więcej &#8211; banki podtykały Klientom do podpisu umowy z pełną premedytacją w celu pozbawienia ich znacznej części oszczędności. Znana jest potęzna ilość przypadków, że odwodzono Klienta od wkładu własnego w zakup mieszkania oferując kredyt w 100%, a wkład własny Klienta przekierowywano na &#8220;polisolokatę&#8221;, żeby go po prostu okraść.</p>
<p><span class="bold">Tak jak w przypadku franków, tak w przypadku &#8220;polisolokat&#8221; dumnie i wyniośle milczała Komisja Nadzoru Finansowego, zezwalając tym samym na grabież. Stawia to pod znakiem zapytania zarówno ramy prawne w oparciu o które (nie) działa KNF, jak i moralne kompetencje jego kierownictwa, do dalszego sprawowania swoich funkcji.</span></p>
<p>Skalę przekrętu przedstawimy w najbliższym czasie. Dzisiaj garść informacji o tym &#8220;produkcie finansowym&#8221;</p>
<p><span class="bold">Polisolokata, czyli produkt idealny?</span><br />
Polisolokata to produkt finansowy niemal doskonały. Praktycznie odpowiada na wszystkie problemy sektora finansowego jakim jest klient, czyli osobnik niestały, niezadowolony z ujemnych wyników, nie chcący płacić prowizji oraz podatków. Otóż polisolokata jest lekiem na wszystkie te bolączki. Jak wiemy na instrumentach finansowych takich jak akcje z reguły zarabia się jedynie w długim terminie pod warunkiem, że zwracamy uwagę na koszty inwestycji oraz nie inwestujemy wbrew trendom. To oznacza, że na przykład nie kupujemy akcji kiedy trwa piąty rok hossy i nie trzymamy ich w czasie bessy.</p>
<p><span class="bold">Wierność.</span> Klient nabywa produkt na lata, długie lata. Czyli wystarczy, że raz w chwili słabości nabędzie taki produkt i potem bez względu co się będzie działo na rynkach finansowych musi go mieć. Gdyby chciał się wycofać musiałby zapłacić kary i to nie bagatelne. Wysokość potencjalnej kary śmiało na kolejne lata skutecznie wybije mu z głowy choćby myśl o wycofaniu się. Nawet jeśli rynki akcji pogrążą się w długoletniej bessie, a jemu nie będzie starczało na jedzenie. Kary sięgają wartości rocznych a nawet kilkuletnich wpłat. Czyli gdyby delikwent na przykład po 6 miesiącach chciał się wycofać to wpłacają przez ten czas po 300 zł miesięcznie uzbierałby 1,800 zł, a będzie musiał zapłacić karę w wysokości np. 5,400 zł, czyli 1.5 rocznej składki. Taki argument wystarcza by stał się wiernym posiadaczem polisolokaty przez kolejne lata.</p>
<p><span class="bold">Systematyczność.</span> Jak wiemy jednym z elementów oszczędzania jest systematyczność i tak jest komunikowana zaleta polisolokaty, gdzie klient wpłaca regularnie co miesiąc małe kwoty. Nic bardziej mylnego, taka strategia gromadzenia kapitału ma także pułapki. Dużo łatwiej przekonać do podpisania umowy, kiedy zaczyna się od wpłaty małych kwot, dopiero później okazuje się że ma to trwać przez wiele kolejnych lat, gdyż system kar przywiązuje do inwestycji do nawet 10 lat. Trzeba płacić, czy inwestycja jest udana czy nie. Ponadto jest systematyczny dopływ środków do funduszy, a więc i źródło do pobierania kolejnych prowizji. A także, jeżeli wcześniej wpłacony kapitał stopniał w wyniku strat, a więc zmniejszyła się podstawa do naliczania prowizji, to nie stanowi to problemu bo kolejne świeże wpłaty szybko uzupełnią ten ubytek.</p>
<p><span class="bold">Bezpieczeństwo.</span> Czyli o co chodzi z tą polisą? Rzeczywiście jest tu także polisa na życie, gdzie w razie śmierci jest wypłacana określona kwota. Czyli jest korzyść? Nic bardziej mylnego, uposażony dostanie większą z dwóch kwot, czyli albo kwotę równą dokonanym wpłatom, albo wartość zgromadzonych środków. Czyli dostanie swoje pieniądze ! A co jeżeli jednak będzie strata? I tym razem rynki finansowe są sprytniejsze. Jednym ze składników opłat jest opłata za ryzyko, czyli normalna składka ubezpieczeniowa, którą płaci właściciel polisolokaty!</p>
<p><span class="bold">Dywersyfikacja.</span> W ramach polisolokaty posiadacz może nabywać wprost nieograniczone rodzaje i ilości funduszy inwestujących w obligacje międzynarodowe, nieruchomości, akcje subsaharyjskie, surowce albo wielkie innowacje. Taki inwestor staje się prawdziwym wilkiem z wall street. A po co? A żeby ten nasz wilk był obdzierany ze skóry do końca. Każdy zakup funduszu to dodatkowa prowizja, każdy nowy fundusz to kolejna roczna opłata za zarządzanie itd. Tak pod pozorem wielkiego inwestora budującego jak z klocków super strategie inwestycyjne, mamy klienta co sam nakręca sprzedaż funduszy.</p>
<p><span class="bold">Podatki.</span> To jest rzeczywiście korzyść, że uposażony nie zapłaci podatku od zysku. Ale czy będzie to 19%? Z pewnością nie. Gdyż należy tu uwzględnić dodatkowe poniesione koszty, jak opłata za zakup polisolokaty, opłata za administrowanie polisą, składki ubezpieczeniowe i to wszystko w okresie nawet 10 lat!</p>
<p><span class="bold">Eldorado.</span> No właśnie, a co z powyższego ma sektor finansowy? Wszystko ! Najpierw klient płaci za zakup tego produktu nawet do 5% wartości składki. Potem płaci co pół roku opłatę za administrowanie polisolokatą, bez względu czy zarabia, czy nie i wynosi ona w skali roku od 2.5% do nawet 4.0% od wartości zgromadzonych środków. Dodatkowo płaci składkę ubezpieczeniową, czyli opłatę za ryzyko to kolejne ok 0.5% w zależności od jego wieku. Te opłaty można jeszcze wyczytać w warunkach, regulaminach czy umowach. Ale są jeszcze kolejne, których nie widać, aby mieć o nich świadomość wymagana jest odpowiednia wiedza i wysiłek dotarcia do nich. A więc każdy fundusz, który jest w naszej polisie pobiera stałe roczne opłaty za zarządzanie od 1.5% do 5.0%. Każde dokupienie funduszu, czy jego sprzedaż to kolejna opłata manipulacyjne nawet 4%. Czym częściej zmieniamy fundusze tym więcej płacimy. Do tego kwota zgromadzona na polisie rośnie wraz z wpłatami i tak samo rosną kolejne kwoty prowizji. Można powiedzieć perpetuum mobile inżynierii finansowej. A gdyby klient się rozmyślił to płaci kary, które spokojnie zrekompensują utracone przyszłe prowizje dla sprzedawców polisolokat.</p>
<p><span class="bold">Polisolokata, to ani polisa ani lokata, ale maszynka do generowania prowizji dla sektora finansowego bez względu na koniunkturę na rynkach kapitałowych, czyli następujących po sobie cyklicznie bessy i hossy.</span></p>
<p>Po prostu największa sprzedaż polislokat jest kiedy rynki finansowe rosną, a raz złapany klient w pułapkę musi płacić także podczas bessy.</p>
<p>Mariusz Pawlak</p>
<p>Cezary Kaźmierczak</p>
<p>?</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
					<media:content
				url="https://wei.wpcrafting.com/wp-content/uploads/2018/05/eli-francis-100644-unsplash.jpg"
				type="image/jpeg"
				medium="image"
				width="1620"
				height="1080">
				<media:title type="plain">
					<![CDATA[placeholder_11_unsplash]]>
				</media:title>
				<media:thumbnail
					url="https://wei.wpcrafting.com/wp-content/uploads/2018/05/eli-francis-100644-unsplash-150x150.jpg"
					width="150"
					height="150" />
													<media:copyright>sapersky</media:copyright>
							</media:content>
				</item>
		<item>
		<title>11 pytań do banków w sprawie franka</title>
		<link>https://wei.wpcrafting.com/article/11-pytan-do-bankow-w-sprawie-franka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Jan 2015 16:11:23 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">http://wei.dev/?article=11-pytan-do-bankow-w-sprawie-franka</guid>

					<description><![CDATA[Pytanie 1. Czy kredyt był udzielony w walucie CHF i czy był księgowany w bilansie banku jako kredyt walutowy, czy złotowy, zar&#243;wno w chwili jego udzielenia, jak i w p&#243;źniejszym czasie? Czy komitety kredytowe wydając zgodę na udzielenie kredytu oceniały je jako stałą r&#243;wnowartość w PLN, czy jako kredyt CHF i określały strategie zabezpieczenia banku przed ryzykiem kursowym i stopy procentowej? Czy bank kiedykolwiek pozyskiwał CHF i był gotowy wypłacić klientowi walutę?Pytanie 2. Czy kiedy bank sprawdzał zdolność kredytową, brał pod uwagę stałą kwotę w PLN na dzień kredytu? Czy uwzględniał, że może ona wzrosnąć wraz ze wzrostem kursu walutowego i badał zdolność kredytową przy r&#243;żnych poziomach tego kursu?&#160;Pytanie 3. Dlaczego banki nie pozwalały na spłatę kredytu walutowego w walucie? Czy podobne zasady obowiązywały przedsiębiorstwa? Pytanie 4. Czy podczas udzielania kredytu występował element doradztwa, sugerujący wyb&#243;r kredytu złotowego, bądź walutowego? Ile kredyt&#243;w zostało udzielonych na zasadzie wsp&#243;łpracy dewelopera z dedykowanym bankiem? W ilu przypadkach bank był także kredytującym inwestycję mieszkaniową lub właścicielem dewelopera?Pytanie 5. &#160;Jeżeli bank udostępniał klientowi lub doradzał kredyt walutowy, w kt&#243;rym kwota bazowa ulega zmianie i zależy od kursu walutowego, a więc jest narażona na ryzyko, to czy było to kwalifikowane jako oferowanie instrumentu finansowego? Czy przeprowadzono w&#243;wczas weryfikację klienta pod względem jego wiedzy o inwestowaniu w ryzykowne instrumenty finansowe oraz czy zbadano jego profil ryzyka? W jaki spos&#243;b weryfikowano wiedzę i świadomość klienta odnośnie składowych ryzyka kursowego?Pytanie 6. Czy udzielano kredyt&#243;w w CHF klientom, kt&#243;rzy nie mieli zdolności kredytowej zbadanej dla PLN? Czy to oznacza, że kredyt m&#243;gł być udzielony osobie nie posiadającej zdolności kredytowej? Albo czy każdy kredytobiorca w CHF miał także zdolność kredytową dla r&#243;wnoważnego kredytu w PLN?Pytanie 7. Czy bank może pokazać instrukcje sprzedażowe oraz regulacje wewnętrzne dla pracownik&#243;w banku zajmujących się udzielaniem kredyt&#243;w hipotecznych w walutach obcych?&#160; Czy pracownik banku otrzymywał większą premię za udzielnie kredytu w CHF, w por&#243;wnaniu do udzielania kredytu w PLN? Czy bank może udostępnić podobne materiały przygotowane dla firm zajmujących się pośrednictwem kredytowym dla tego banku? Pytanie 8. Na jakich warunkach banki sprzedają kredyty hipoteczne firmom windykacyjnym? Jaka jest średnia cena sprzedaży pozostałej kwoty do spłaty? Czy taka sprzedaż jest r&#243;wnoznaczna z zrzeczeniem się wszelkich roszczeń wobec kredytobiorcy?Pytanie 9.Ile bank do tej pory zarobił na swoim portfelu kredyt&#243;w hipotecznych w CHF, wliczając w to: prowizję za udzielenie kredytu, marżę w kalkulacji raty odsetkowej, spread walutowy stosowany przy przeliczeniu kwoty CHF na PLN (kwota kredytu) w chwili udzielania kredytu, spread walutowy z tytułu płatności miesięcznych rat kapitałowo-odsetkowych, opłat z tytułu wyceny nieruchomości będących zabezpieczeniem, prowizje za ewentualne przewalutowania z PLN na CHF i odwrotnie?Pytanie 10. Czy klient biorąc kredyt walutowy m&#243;gł skorzystać ze strategii zabezpieczających ryzyko walutowe i ryzyko stopy procentowej, czyli aktywnie handlować na rynku &#8222;forex&#8221; i korzystać z opcji walutowych, &#8222;swap&#8221; walutowych, &#8222;forward&#8221;? Czy m&#243;gł tu otrzymać doradztwo od banku i czy było ono oferowane? Czy bank oferował dostęp każdemu kredytobiorcy do powyższych usług?Pytanie 11. Jeżeli przeciętny klient może zarządzać ryzykiem walutowym, to dlaczego po zniesieniu ograniczeń dla CHF, wielu broker&#243;w forexowych straciło dziesiątki i setki mln dolar&#243;w, a np. jeden z największych brytyjskich pośrednik&#243;w Alpari (sponsor West Ham, pierwszoligowego klubu angielskiego) zbankrutował natychmiast? Jak może sobie z takim ryzykiem poradzić np. kierowca ciężar&#243;wki lub prawnik? Dlaczego profesjonaliści tego nie przewidzieli? Czy bank informował swoich klient&#243;w w trakcie trwania umowy kredytowej o sytuacji na rynkach walutowych?]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span class="bold">Pytanie 1.</span><br />
Czy kredyt był udzielony w walucie CHF i czy był księgowany w bilansie banku jako kredyt walutowy, czy złotowy, zarówno w chwili jego udzielenia, jak i w późniejszym czasie? Czy komitety kredytowe wydając zgodę na udzielenie kredytu oceniały je jako stałą równowartość w PLN, czy jako kredyt CHF i określały strategie zabezpieczenia banku przed ryzykiem kursowym i stopy procentowej? Czy bank kiedykolwiek pozyskiwał CHF i był gotowy wypłacić klientowi walutę?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 2.</span><br />
Czy kiedy bank sprawdzał zdolność kredytową, brał pod uwagę stałą kwotę w PLN na dzień kredytu? Czy uwzględniał, że może ona wzrosnąć wraz ze wzrostem kursu walutowego i badał zdolność kredytową przy różnych poziomach tego kursu?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 3.</span><br />
Dlaczego banki nie pozwalały na spłatę kredytu walutowego w walucie? Czy podobne zasady obowiązywały przedsiębiorstwa?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 4.</span><br />
Czy podczas udzielania kredytu występował element doradztwa, sugerujący wybór kredytu złotowego, bądź walutowego? Ile kredytów zostało udzielonych na zasadzie współpracy dewelopera z dedykowanym bankiem? W ilu przypadkach bank był także kredytującym inwestycję mieszkaniową lub właścicielem dewelopera?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 5.</span><br />
Jeżeli bank udostępniał klientowi lub doradzał kredyt walutowy, w którym kwota bazowa ulega zmianie i zależy od kursu walutowego, a więc jest narażona na ryzyko, to czy było to kwalifikowane jako oferowanie instrumentu finansowego? Czy przeprowadzono wówczas weryfikację klienta pod względem jego wiedzy o inwestowaniu w ryzykowne instrumenty finansowe oraz czy zbadano jego profil ryzyka? W jaki sposób weryfikowano wiedzę i świadomość klienta odnośnie składowych ryzyka kursowego?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 6.</span><br />
Czy udzielano kredytów w CHF klientom, którzy nie mieli zdolności kredytowej zbadanej dla PLN? Czy to oznacza, że kredyt mógł być udzielony osobie nie posiadającej zdolności kredytowej? Albo czy każdy kredytobiorca w CHF miał także zdolność kredytową dla równoważnego kredytu w PLN?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 7.</span><br />
Czy bank może pokazać instrukcje sprzedażowe oraz regulacje wewnętrzne dla pracowników banku zajmujących się udzielaniem kredytów hipotecznych w walutach obcych?  Czy pracownik banku otrzymywał większą premię za udzielnie kredytu w CHF, w porównaniu do udzielania kredytu w PLN? Czy bank może udostępnić podobne materiały przygotowane dla firm zajmujących się pośrednictwem kredytowym dla tego banku?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 8.</span><br />
Na jakich warunkach banki sprzedają kredyty hipoteczne firmom windykacyjnym? Jaka jest średnia cena sprzedaży pozostałej kwoty do spłaty? Czy taka sprzedaż jest równoznaczna z zrzeczeniem się wszelkich roszczeń wobec kredytobiorcy?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 9.</span><br />
Ile bank do tej pory zarobił na swoim portfelu kredytów hipotecznych w CHF, wliczając w to: prowizję za udzielenie kredytu, marżę w kalkulacji raty odsetkowej, spread walutowy stosowany przy przeliczeniu kwoty CHF na PLN (kwota kredytu) w chwili udzielania kredytu, spread walutowy z tytułu płatności miesięcznych rat kapitałowo-odsetkowych, opłat z tytułu wyceny nieruchomości będących zabezpieczeniem, prowizje za ewentualne przewalutowania z PLN na CHF i odwrotnie?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 10.</span><br />
Czy klient biorąc kredyt walutowy mógł skorzystać ze strategii zabezpieczających ryzyko walutowe i ryzyko stopy procentowej, czyli aktywnie handlować na rynku „forex” i korzystać z opcji walutowych, „swap” walutowych, „forward”? Czy mógł tu otrzymać doradztwo od banku i czy było ono oferowane? Czy bank oferował dostęp każdemu kredytobiorcy do powyższych usług?</p>
<p><span class="bold">Pytanie 11.</span><br />
Jeżeli przeciętny klient może zarządzać ryzykiem walutowym, to dlaczego po zniesieniu ograniczeń dla CHF, wielu brokerów forexowych straciło dziesiątki i setki mln dolarów, a np. jeden z największych brytyjskich pośredników Alpari (sponsor West Ham, pierwszoligowego klubu angielskiego) zbankrutował natychmiast? Jak może sobie z takim ryzykiem poradzić np. kierowca ciężarówki lub prawnik? Dlaczego profesjonaliści tego nie przewidzieli? Czy bank informował swoich klientów w trakcie trwania umowy kredytowej o sytuacji na rynkach walutowych?</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
					<media:content
				url="https://wei.wpcrafting.com/wp-content/uploads/2018/05/g-crescoli-365898-unsplash.jpg"
				type="image/jpeg"
				medium="image"
				width="1620"
				height="1080">
				<media:title type="plain">
					<![CDATA[placeholder_9_unsplash]]>
				</media:title>
				<media:thumbnail
					url="https://wei.wpcrafting.com/wp-content/uploads/2018/05/g-crescoli-365898-unsplash-150x150.jpg"
					width="150"
					height="150" />
													<media:copyright>sapersky</media:copyright>
							</media:content>
				</item>
		<item>
		<title>Ekonomiści z Excela</title>
		<link>https://wei.wpcrafting.com/article/ekonomisci-z-excela/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[sapersky]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 May 2014 21:57:52 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">http://wei.dev/?article=ekonomisci-z-excela</guid>

					<description><![CDATA[Czy jest sens obserwowania poczynań władz monetarnych i ich polityki, czy za kilka lat nie będzie trzeba pisać podręcznik&#243;w do ekonomii na nowo? Z pewnością większą z nich część będzie zajmowała psychologia wyjaśniająca działania monetarne i fiskalne.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czy jest sens obserwowania poczynań władz monetarnych i ich polityki, czy za kilka lat nie będzie trzeba pisać podręczników do ekonomii na nowo? Z pewnością większą z nich część będzie zajmowała psychologia wyjaśniająca działania monetarne i fiskalne. Dzisiaj stopy procentowe są na bardzo niskich poziomach zarówno w Europie jaki i w Ameryce, prowadzona jest ekspansywna polityka monetarna, a mimo wszystko gospodarka nie rusza. Polecam ostatni komentarz RPP: „wzrost umiarkowany”, „powolne ożywienie, ale skala niewielka”, „dynamika na niskim poziomie”, „sygnały wzrostu zatrudnienia, ale bezrobocie na podwyższonym poziomie”(!). Cel inflacyjny RPP to 2.5%, a wskazanie za grudzień 0.7%.</p>
<p>Oczywiście brak jest wzrostu płac, bo koszty pracy wzrastają a więc rośnie zagrożenie bezrobociem, czyli nie ma presji płacowej. Stopy procentowe są niskie, a dynamika kredytów dla przedsiębiorstw nadal niewielka! Coś tu się chyba nie zgadza. Dzisiaj narzędzia monetarne służą jedynie do wywoływania na przemian euforii i strachu na rynkach finansowych, które już i tak są mocno oderwane od realnej gospodarki.</p>
<p>A może działania fiskalne pomogą? Oczywiście, że nie bo zadłużony pod sufit budżet ogłasza kolejny etap „zaciskania pasa”, oczywiście na szyjach podatników.</p>
<p>Dlaczego tak się dzieje? Bo gospodarka to nie Excel ! Wzrost gospodarczy bierze się z pracowitości i przedsiębiorczości ludzi. Aby ich do tego pobudzać, trzeba umożliwiać im bogacenie się, a nie ich kosztem zarządzać strukturą aktywów instytucji finansowych poprzez kolejne luzowania. Jak jest spowolnienie, to trzeba obniżać obciążenia podatkowe i poza podatkowe działalności gospodarczej, w tym koszty pracy. Wówczas wzrośnie potencjał do generowania przychodów, a więc i baza do dochodów budżetowych. Ale do tego potrzebna jest odwaga, a takiej formuły w arkuszach kalkulacyjnych jeszcze nie wprowadzono.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
					<media:content
				url="https://wei.wpcrafting.com/wp-content/uploads/2018/05/rawpixel-600785-unsplash.jpg"
				type="image/jpeg"
				medium="image"
				width="1619"
				height="1080">
				<media:title type="plain">
					<![CDATA[placeholder_2_unsplash]]>
				</media:title>
				<media:thumbnail
					url="https://wei.wpcrafting.com/wp-content/uploads/2018/05/rawpixel-600785-unsplash-150x150.jpg"
					width="150"
					height="150" />
													<media:copyright>sapersky</media:copyright>
							</media:content>
				</item>
	</channel>
</rss>
